-
Liga Mistrzów: Pochettino wraca do korzeni
-
Lloris: Priorytetem jest zachowanie miejsca w pierwszej czwórce
-
Hodgson: Alli może być jednym z najlepszych w Europie
- zobacz więcej wiadomości
Alli obiecał nie dać ponieść się emocjom także w następnych spotkaniach i uznał, że nie było potrzeby reagowania po incydencie z Jonjo Shelveyem. Kapitan Newcastle został odesłany z boiska po faulu na Angliku.
Zachowanie Alliego na boisku było czasem kwestionowane. Ponadto, w kwietniu piłkarz został zawieszony na trzy mecze po próbie uderzenia Claudio Yacoba z West Bromu.
Pomocnik reprezentacji Anglii zapewnił jednak, że ważne jest dla niego i dla drużyny trzymanie nerwów na wodzy.
- Kilka razy rozmawiałem o tym z menedżerem i innymi osobami – powiedział Alli. – Parę razy zaszkodził mi mój temperament.
- Lubię zachować mój charakter w grze, a w dzisiejszym meczu musieliśmy utrzymać nerwy na wodzy. Nie było potrzeby reagowania.
- Nie chcieliśmy się zbytnio wzburzyć ani dać im się w coś wciągnąć. Nie chcieliśmy zamienić meczu w fizyczną walkę.
- Wiedzieliśmy, że dzisiaj będziemy grać siłowo. – dodał Alli – Newcastle nie ułatwiło nam gry, a ich stadion to ciężki teren.
- Wiedzieliśmy, że jeżeli będziemy trzymać się planu gry, to okazje się pojawią. Pojawiły się, a my je wykorzystaliśmy.
- [Czerwona kartka Shelveya] zdarza się czasem w piłce nożnej. Shelvey jest świetnym piłkarzem i jestem pewny, że będzie zawiedziony.
- To było bardzo ważne, że utrzymaliśmy profesjonalną postawę i zrobiliśmy to, co mieliśmy zrobić. Mieliśmy piłkę przy sobie, co czasami było trudne, ale nie chcę za dużo o tym mówić.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy