» Klątwy na Wembley ciąg dalszy. Porażka z Chelsea...
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Tottenham nie był w stanie wygrać z Mistrzem Anglii na Wembley. Spurs przegrali z Chelsea 1:2.
Koguty musiały gonić wynik od 24' minuty. Dele Alli niepotrzebnie faulował Davida Luiza przed polem karnym. Sędzia podyktował rzut wolny, który wykonywał Marcos Alonso. Hiszpan strzelił nad murem w okienko bramki i nie dał Llorisowi żadnych szans na skuteczną obronę.
Spurs rzucili się do ataku aby odrobić straty. Kilka okazji wypracował sobie Harry Kane, który w jednej z sytuacji trafił w słupek. Chelsea przez większość czasu grała jednak cofnięta na własną połowę, co skutecznie utrudniało zawodnikom Tottenhamu dostęp do bramki Courtois'a.
Starania podopiecznych Mauricio Pochettino przyniosły skutek dopiero w 82' minucie. Christian Eriksen dośrodkował piłkę z rzutu wolnego. Michy Batshuayi starał się ubiec Harry'ego Kane'a i odbił futbolówkę głową. Na nieszczęście Belga, piłka trafiła do jego własnej bramki.
Tottenham nie przestawał atakować i wszyscy myśleli, że to Spurs są bliżej zdobycia decydującej bramki. Wtedy jednak piłkę w środku pola stracił Victor Wanyama. Z futbolówką skrzydłem pobiegł Marcos Alonso. Obrońca zdecydował się samemu zakończyć akcję. Hiszpan strzelił po ziemi i strzelił gola dającego Chelsea zwycięstwo.
Tottenham swój kolejny mecz rozegra w niedzielę 27 sierpnia. Rywalem Kogutów będzie Burnley.
TOTTENHAM
Lloris (C), Trippier, Alderweireld, Vertonghen, Davies, Dier, Wanyama, Dembele, Eriksen, Dele, Kane
ławka: Vorm, Walker-Peters, Wimmer, Winks, Sissoko, Son, Janssen
CHELSEA
Courtois, Christensen, Rudiger, Luiz, Azpilicueta, Alonso, Moses, Kante, Bakayoko, Willian, Morata
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Alli zmienia agenta. No to będzie zastrzyk pieniędzy na lato 
@nnaderowy
Zjebał to był niezadowolony, od pewnego czasu nie jestem pewien niektórych interwencji Hugo (np. wykop w Moratę) co on ma w danej chwili w głowie, oczywiście szanuje go za to jakim był zajebistym bramkarzem gdy na obronie był Dawson, Kaboul, Naughton, ale gdy mamy najlepszą defensywę w lidze on zalicza regres, nie gra dobrze nogami, ale mamy go to jest najważniejsze, żeby tylko nie popełniał głupich błędów.
A wczorajszy mecz był lipny w wykonaniu Diera i Wanyamy - dużo strat w środku pola za dużo jak na Wanyamę, bo Dier odpierdala co jakiś czas i jestem do tego przyzwyczajony.
I zgadzam się z fingorem, ewidentnie zmiany za późno, na miejscu Jansenna bym sam spierdolił z klubu, bo sytuacja 0:1 70 minuta i zmiana na ofensywnego grajka, **** że impotent ale zamieszania by zrobił pod polem karnym i zwróciłby większą uwagę obrońców na siebie przez co Kane/Alli/Eriksen mieliby więcej miejsca. To wpuścił Sona (wybaczcie Panowie i Panie ale on mnie nigdy nie przekonał) który się o własne nogi potykał i sissoko, który wygladał na obrażonego gdy wchodził na murawę. Zamiast dać sona i jansena za diera wanyame, ewentualnie pozniej winksa za obronce zebys atakować to nie rozumiem jego dokonanych zmian, ale było minęło teraz można jedynie marudzić.
Ja najbardziej obwiniam Pocha...Ewidentnie nie moglismy sie przebic przez ten cwelski mur wiec sila rzeczy trzeba bylo wrzucac.Tylko co z tego jesli w polu karnym bylo dwoch naszych na pieciu obroncow.Az sie prosilo o wpuszczenieJanssena,poza tym na kiego wala czekac z pierwsza zmiana do 65min,Morinho zrobilby juz w 30 heh...
Rusek, wystarczy, że popatrzysz na ujęcie twarzy Lloris'a pod koniec meczu, żeby rozwiać wątpliwości. On wie, że zrobił błąd, realizator wie, komentatorzy wiedzą, eksperci wiedzą, tylko Ty się go starasz wybielić. Zrobił błąd i kropka. Świat się nie kończy, nikt go nie potępia, ale fakt jest taki, że powinien się zachować o niebo lepiej.
Pierwszego strzału Alonza się obronić nie dało. Co do drugiego, tylko szczęście mogło nam pomóc. Nie pomogło. Nazywacie tę interwencję babolem? Co wy to na slowmotion oglądacie? Wygląda wam to na szmatę bo się obtarło o Llorisa? Żadnej winy Llorisa.
Lloris pęka w ważnych meczach, coraz częściej zdarzają się babole. Wanyama po kontuzji niepewny, Dier słabo, Alli niewidoczny. Ławka nic nie wniosła do gry. Mimo wszystko uważam, że mamy już inne morale niż sezon temu i szybko się podniesiemy!
Cappie zauważyłem to już dawno. Dlatego jak united go chciało to nie płakałem jak wszyscy tylko wiedziałem, że jest to pozycja najłatwiejsza do zastąpienia. To jest bramkarz świetny na lini (chociaż to i tak zjebał) ale klub taki jak nasz chce wykorzystywać bramkarza jeszcze do rozgrywania, a Lloris z całym szacunkiem tego nie daje...
Trochę to wygladało (zachowując skalę) jak późny Guardiola w Barcelonie, my gramy, mnóstwo stałych fragmentów, mnóstwo strzałów, przewaga w posiadaniu, a i tak same konkrety po stronie przeciwnika. Zobaczymy co dalej, na razie tylko Ericksen dojechał na 100% z formą. Byle znów nie było tak, że jak już wszystko będzie przegrane to zaczniemy cisnąć średniaków po 8-0, trzeba z formą dojechać szybciej niż ostatni sezon.
A no cóż,ta nasz twierdza została juz rozbita juz w pierwszym meczu u siebie,wiem żee wembley to nie to samo ale mecz u siebie to mecz u siebie,jeżeli Rose odejdzie to sie rozsypie wszystko,widać już braki w obronie,jednak Walker nie taki łatwy w zastąpieniu,Trippierowi to brakuje sił ok 20 min przed końcem meczu
Lloris przez wiele sezonów był naszym najlepszym zawodnikiem. W czasach gdy drozynie nie szło robił co mógł i nieraz tylko dzięki niemu zdobywaliśmy punkty. Jednak wg mnie wraz ze wzrostem jakości gdy zawodników z pola , można zauważyć obniżenie jakości gry Llorisa. Nie wiem czym to jest spowodowane Ale boski Hugo moim zdaniem obniżył trochę loty. Może warto byłoby wprowadzić jakaś konkurencję w bramce? Co o tym myślicie? Nie udzielam się na codzień Ale Zalogowalen się tylko po to żeby zobaczyć jaki wy macie pogląd na tą sprawę.
Jak porównam drugi mecz tego sezonu (na dodatek rozgrywanego na Wembley) do drugiego meczu sezonów poprzednich to widać, że ten styl gry wszedł chłopakom w krew. Jest ostro, ofensywnie i agresywnie. No i - niestety - pechowo. Bo wynik w ogóle nie odzwierciedla gry. Takie mecze się zdarzają najlepszym drużynom globu - boli jedynie, że trafiło się to z niebieskimi. Ten zespół wzbudza we mnie dużo bardziej negatywne emocje, niż Arsenal.
No nic, może druga połowa przyniesie łut szczęścia. Na zwycięstwo się nie nastawiam, remis biorę w ciemno, bo pech Spurs + Cortous = brak bramek.
Szkoda 1.połowy. Ładnie przycisneli w końcówce. Davies się rozkręca, Kane - klątwa sierpnia :V