» Odesłać mistrza do Ligi Europy. Chelsea - Tottenham
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Pisanki, zajączek, wielkanocne śniadanie i... Premier League. Dokładanie, jak co roku święta nie mogą obejść się bez znaczącej liczby meczów. Pełni sił i zapału po przerwie reprezentacyjnej, piłkarze wracają na angielskie boiska, a w niedzielne popołudnie przyszykowano dla nas prawdziwą ucztę, bowiem o 17:00 na Stamford Bridge, Koguty zmierzą się z Chelsea.
Powiedzmy sobie szczerze, nie lubimy przerw na mecze reprezentacji. Zawsze to coś innego i chwilowa uczieczka od "normalności", jednak gdy przychodzi co do czego i zobaczymy, że na najbliższe spotkanie Premier League musisz poczekać kolejny tydzień, to zdajesz sobie sprawę, co tak naprawdę jest priorytetem. Dziś, z pełną odpowiedzialnością możemy odetchnąć, bo nasza ulubiona liga wraca z wielkim impetem!
Grę Chelsea w tym sezonie śmiało można wpisać w kontury wielkiej sinusoidy. Właściwie od samego początku, podopieczni Antonio Conte nie potrafią ustabilizować właściwego kursu, dlatego co rusz przeplatają świetne występy z tymi gorszymi. Co by nie mówić, The Blues to obecny mistrz Anglii i dobrze wiemy jakimi prawami rządzą się mecze takiej rangi. Po przegranym dwumeczu z Barceloną i odpadnięciu z Ligi Mistrzów, celem nadrzędnym będzie znalezienie się w czołowej czwórce w połowie maja, jednak by tego dokonać, niezbędne będą 3 punkty w jutrzejszym starciu.
Wiele mówi się o braku formy Alvaro Moraty i jego godnym zastępcy, jednak w przypadku najbliższego spotkania trener Chelsea ma inny problem. Mianowicie kontuzja Thibout Courtouis. Belg prawdopodobnie opuści jutrzejszy pojedynek w powodu urazu ścięgna udowego. Przed tygodniem bramkarz opuścił zgrupowanie reprezentacji i już przed wtorkowym meczem z Arabią Saudyjską pewne było, że jego występ przeciwko Spurs stoi pod znakiem zapytania. Kolejnymi nieobecnymi będą Andreas Christiansen i David Luiz, zatem można spodziewać się, że defensywa gospodarzy będzie się różniła od tych z ostatnich tygodni.
Powodów do zadowolenia nie ma również Mauricio Pochettino. Harry Kane wciąż leczy kontuzję i mimo, że chodziły głosy o jego powrocie na jutrzejszy mecz, to będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, by ponownie zobaczyć najlepszego strzelca Spurs na boisku. Czynnikiem budującym z kolei może być dyspozycja Sona. Koreańczyk strzela ostatnio praktycznie w każdym spotkaniu i to jego prawdopodbnie zobaczymy na przodzie ataku. Do pełni sił nie doszedł również Harry Winks i jeśli pominiemy te dwójkę, to menadżer Tottenhamu będzie miał do dyspozycji całą kadrę.
Dla Kogutów starcie z Chelsea będzie niezwykle ciężką przeprawą po pełną zdobycz punktową. Od czasu powstania ery Premier League, Tottenham nigdy nie wygrał na Stamford Bridge i jeśli dołączymy do tego porażkę z początku sezonu na Wembley, to utworzy nam się klarowna okazja ku temu, by po raz kolejny udowodnić, dlaczego Spurs powinno być szanowaną marką w Europie.
- To będzie ogromne wyzwanie dla obu zespołów. - mówił Pochettino. Kiedy staczasz pojedynki tego rodzaju, historia i cała reszta schodzi na dalszy plan. Tu może zdarzyć się dosłownie wszystko. Dlatego liczy się tu i teraz.
Argentyńczyk wielokrotnie pokazywał, że nie od rywala, a od Ciebie i Twojej drużyny zależy to, czy wygrasz, czy przegrasz. Wygrana z The Blues pozwoli Kogutom zwiększyć przewagę w tabeli do ośmiu puntów nad Chelsea i z pewnością będziemy mogli z optymizmem patrzeć na ostatnie mecze obecnego sezonu.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
nie wiem jak można pisać, ze Szary i destroya to jedna osoba.. pierwszego z nich będzie strzelala kurwica, ze sobie nie ponarzeka publicznie do końca sezonu, jednak zgadza się na zakład, bo i tak bardziej będzie go cieszylo zwycięstwo Spurs nad niebieskimi, niż nade mna w zakładzie, podczas gdy drugi jest pewny, ze albo nas wydymają z mydlem, albo bez, ale zalozyc się nie chce, bo wygrana porazka w zakładzie i tak by mu przyslaniala wygrana Tottenhamu ![]()
Nie jestem pewny, ale z jakiś rok temu pisał że od poczatku strony z jakieś 2 tysiące zapłacił. Ale nie bierz tego za pewnik, bo możliwe że się jebnąłem. Wojtek słabo się interesuje stroną w ostatnim czasie, ale za to że daje nam miejsce do wypowiadania się to propsy. To jednak niemałe hajsy są.