» Sezon (prawie) znakomity - podsumowanie
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Sezon 2015/2016 Premier League mamy już za sobą - była to jedna z najbardziej pokręconych kampanii od kilkunastu lat. Mistrzostwo wygrało Leicester City - zespół, który rok temu ledwo się utrzymał, poprzedni mistrz kraju (Chelsea) nie zakwalifikował się nawet do europejskich pucharów, a bardzo blisko tytułu był Tottenham, który w ostatniej kolejce przegrał 5-1 ze spadkowiczem. Najlepszym piłkarzem ligi został zakupiony za 500 tysięcy funtów przez Leicester Riyad Mahrez, Eden Hazard pierwszą bramkę w lidze strzelił w maju, a Jamie Vardy bił się o króla strzelców. To tak w skrócie. Napisałem podsumowanie tego sezonu w wykonaniu Tottenhamu, który był (prawie) znakomity. Zapraszam do lektury.
Na samym początku jeszcze akapit o ostatnim meczu sezonu: To co wczoraj zrobili zawodnicy Tottenhamu to nieporozumienie. Przegrać 5-1 ze spadkowiczem? Tak się nie zachowuje zespół, który walczył o mistrza i jeszcze miesiąc temu był do niego przymierzany, a jeśli sobie przypomnę, że 3 bramki straciliśmy W PRZEWADZE to mnie, prawda, skręca w środku... już.
Odkąd kibicuje Spurs nigdy nie miałem tak mieszanych uczuć po zakończeniu sezonu. Nie licząc dwóch wyjątkowych sezonów, kiedy to zespół prowadził Harry Redknapp, (pewnie wiecie, o które kampanie mi chodzi) smutek przeplatał się z rozczarowaniem. Były nadzieje na upragnione TOP 4, a zabawa często kończyła się w kwietniu. Dziś radość po zajęciu (wreszcie) miejsca w pierwszej czwórce przeplata się z smutkiem, który wynika z spieprzonej końcówki sezonu i ogromnym niedosytem, bo choć zespół grał dobrze nie udało mu się wywalczyć żadnego trofeum.
Wiele do życzenia pozostawiał początek sezonu w naszym wykonaniu. Koguty w pierwszych 4 meczach ani razu nie wygrały, przełamanie nadeszło w spotkaniu z Sunderlandem, wygranym 1-0 po ładnej zespołowej akcji, którą Ryan Mason zamienił na gola. Później było tylko lepiej - Tottenham pokonał Manchester City 4-1, a Bournemouth 5-1, to właśnie wtedy odblokował się Harry Kane, którego każdy zdążył już nazwać "one season wonder". Dobrze zaczęło to wyglądać również w fazie grupowej Ligi Europy gdzie swoim blaskiem olśnił Dele Alli, a nadzieje na dobry transfer robił Heung Min Son.
No właśnie, tylko robił nadzieje. Miły Koreańczyk zakupiony latem za 30 milionów miał być gwiazdą zespołu, a prócz kilku bramek i paru ładnych akcji nic wielkiego nie pokazał.
Skoro jesteśmy przy Sonie - porozmawiajmy o transferach. Zaczynając od obrony: Kevin Wimmer, czyli środkowy obrońca sprowadzony z Koln za małe pieniądze. Do czasu kontuzji Jana Vertonghena nie dostał szansy, ale kiedy Verts doznał kontuzji Asutriak świetnie go zastąpił. Następny, czyli Toby Alderweireld - strzał w dziesiątkę, najlepszy obrońca sezonu sprowadzony za nieduże pieniądze. Kieran Trippier, kiedy musiał dał radę zastąpić Kyle'a Walkera, na pewno ten transfer możemy uznać za udany. O Clintonie N'Jie trudno coś powiedzieć - zrobił dobre wrażenie, ale później złapał kontuzję. Transfery z klubu również udane. Sprzedanie Soldado, Paulinho, Capoue, Stambouliego i reszty brygady było dobrym posunięciem, w co nikt nie wątpił.

Z gry Kogutów kibice mogą, a nawet muszą, być zadowoleni. Tottenham przez większość spotkania utrzymywał się przy piłce stwarzając sobie wiele szans i strzelając wiele bramek. Obrońcy nie popełniali błędów. I chociaż przez pierwsze kilka miesięcy kręciliśmy się wokół 4 miejsca to w najważniejszej fazie sezonu wskoczyliśmy na drugą lokatę, wkraczając w walkę o mistrzostwo
Do plusów tego sezonu można również zaliczyć dobre wyniki z czołówką. Jedyny zespół, który pokonał Koguty (z TOP 5) to Leicester. Miłym akcentem jest równiż dwukrotne pokonanie Manchesteru City. Do dobrych wyników z czołówką, Spurs dorzucili brak strat punktów z zespołami teoretycznie słabszymi, a przynajmniej częsty brak strat...
Słabe punkty Tottenhamu w tym sezonie? Hmm... a no tak - ławka rezerwowych. Chociaż w obronie tragedii nie było to w pomocy owszem. Na pozycji defensywnego pomocnika lub 'box-to-box' nie było piłkarza, który mógł zapewnić poziom zastępując zawodnika z pierwszego składu. Eric Dier i Mousa Dembele a Tom Carroll i Ryan Mason to przepaść co nie raz było widać. Na pozycji ofensywnego pomocnika mieliśmy dwóch dobrych piłkarzy (Dele Alli i Christian Eriksen) i chociaż ten drugi występował na skrzydle to równie dobrze mógł grać na pozycji play makera. I tym zgrabnym sposobem przechodzimy do pozycji skrzydłowego. Kiedy Clinton N'Jie złapał kontuzje na pozycji skrzydłowego, który mógłby zastąpić Lamele został Onomah... no dobra, uznajmy, że "może być". Na drugim skrzydle grać mógł Chadli i Son - obaj przeciętni, a tego pierwszego chętnie bym latem pożegnał, ale również można uznać. Za to na pozycji napastnika byliśmy biedni jak Dolcan Ząbki. Nie mamy obecnie ŻADNEGO nominalnego napastnika (oprócz Kane'a oczywiście). Uparci mogą do grona napastników zaliczać Clintona, Sona i Chadliego, ale cała trójka udowodniła, że się na tą pozycję za bardzo nie nadaje. Daniel, działaj.
Cholernie boli to jak wyglądała gra Spurs w końcówce sezonu. W ostatnich dwóch spotkaniach brakowało pomysłu, co jest skutkiem braku Dele Allego i Mousy Dembele, którzy złapali zawieszenia w idiotyczny sposób. Ten pierwszy wyłapał karę po meczu z West Bromwich Albion, w którym uderzył pomocnika drużyny przeciwnej w brzuch... pięścią... Mousa został zawieszony za wsadzenie palca w oko Diego Costy, a to cud, że Tottenham tamto spotkanie z Chelsea zakończył w "11" - Eric Dier powinien dostać 4 czerwone kartki, jedną Danny Rose, a Lameli też puściły nerwy (Dembele został osądzony kilka dni po zakończeniu spotkania). To wszystko zapewne wynikało z frustracji, która zastąpiła "to coś" w zespole, tą iskrę, wiarę, która powodowała, że zespół był tak wysoko i grał tak dobrze.

Tak jak wspominałem - niedosyt jest ogromny. Zespół grał naprawdę dobrze i miło dla oka, mieliśmy najlepszą defensywę ligi, ale zemścił się brak szerokiej kadry. W drugiej połowie sezonu zespół skupił się na lidze, a olał między innymi Ligę Europy i FA Cup wystawiając rezerwowych zawodników, którzy zostali zjedzeni przez podstawowy skład Borussi Dortmund. Chociaż sezon mógł być naprawdę piękny to za 5 lat nikt o tym pamiętał nie będzie, a jeśli będzie to na pewno o tym, że przegraliśmy ostatni mecz 5-1 ze spadkowiczem dając się wyprzedzić odwiecznemu rywalowi po raz kolejny.Kończąc: Cholernie szkoda, bo taka szansa na tytuł może się nie powtórzyć przez najbliższe kilka lat, ale sezon można uznać za udany. Poprawiła się gra w obronie, a w ataku wszystko świetnie działało. Widać potencjał, mamy utalentowanych piłkarzy, takich jak Dele Alli czy strzelający bramkę za bramką Harry Kane, dobry duet środkowych obrońców, trzymającego w szyku drugą linię, Mouse Dembele i zdolnego trenera, który przedłużył kontrakt o 5 lat. Jeśli przed następną kampanią klub nie sprzeda najważniejszych piłkarzy, pozbędzie się tych przeciętnych i wzbogaci ławkę rezerwowych to bez wątpienia będzie można wierzyć w walkę o podium i namieszanie w Lidze Mistrzów w następnym sezonie. To taki akapit dla optymistów, których serdecznie pozdrawiam.
Nagrody Indywidualne
Na końcu chciałem docenić kilku wyróżniających się piłkarzy.
Najważniejszy zawodnik: Mousa Dembele
Miałem ogromny mętlik komu dać to miano. Miałem 3 faworytów: Harry Kane, Toby Alderweireld i właśnie belgijski pomocnik. Wybrałem Mouse. Dlaczego? Zasłużył, ale w tym sezonie trudno było go zastąpić, Ryan Mason czy Tom Carroll to dwie klasy niżej. Belg rozgrywał świetne spotkania, rozprowadzał akcję i jest chyba najbardziej niedocenianym zawodnikiem w tym sezonie.
Przypomnę, że z Belgiem w składzie Tottenham przegrał tylko jeden mecz.
Najlepszy zawodnik: Harry Kane
Król strzelców Premier League, kolejny świetny sezon w wykonaniu Anglika, niezastąpiony.
Najlepszy transfer: Toby Alderweireld
Belg jest ogłaszany najlepszym obrońcą ligi. Do świetej pracy w defensywie dołożył kilka ważnych bramek.
Największe objawienie: Dele Alli
Tu chyba nie zaskoczyłem. Rok temu grał w League One, w tym sezonie został ogłoszony najlepszym młodym zawodnikiem Premier League. 10 bramek, 9 asyst.
Najładniejsza bramka:
1. Dele Alli vs Crystal Palace
2. Harry Kane vs Arsenal
3. Eriksen vs Swansea
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
>>Alvin napisał:
>>gol dla bounemouth mamy tyle samo bramek straconych do man.utd
Ta mina De Gei po tym jak Smalling pozbawił go Złotej Rękawicy![]()
1. Dżejkob, dzięki za tekst, poprawił mi humor (sens życia powoli wraca).
2. Po rozpluszczeniu oczów dziś rano, pierwsza myśl to ten parszywy karny z drugiej połowy. Wchodzę do łazienki umyć gębę, a tu mój siedmioletni synek we fioletowej koszulce Spurs przygotowuje się do szkoły. Pogratulowałem mu że jest prawdziwym kibicem i rozczuliłem się nad losem kibica w ogóle.
3. Sezon 2015/16 był jednak słaby. Mówię o całej lidze BPL. Punkty TOP4 to odpowiednio: 81 - 71 - 70 - 66. Dla porównania w poprzednim sezonie: 87 -79 - 75 -70. A i nasz dorobek to zaledwie 6 pkt więcej niż w poprzednim. I ciągle tyle samo zwycięstw: 19. (Czy to nie dziwne że w sezonie 2013/14 - sezonie okrutnych batów od MC, Liv i Che i zawirowań z trenerami - wygraliśmy aż 21 meczy i zdobyliśmy 69 pkt!?)
4. Cechą charakterystyczną naszej gry w tym sezonie to RÓWNA GRA, a więc:
(a) dużo remisów (13), tym samym mało porażek (6),
(b) remisowe dwumecze z czołówką: po 3 pkt z MU, WHU, Soton i po 2 pkt z ARS, Liv i Che.
(c) 6 pkt z MC równoważy punkcik z Lester,
(d) stosunkowo mało wpadek: dwie porażki z NC, dwa remisy z WBA, dwa remisy z Evert.
5. Ta RÓWNA GRA świadczy o budowie drużyny i mądrym trenerze. Zgadzacie się?
6. Cały sezon graliśmy wysokim presingiem i prawie najwięcej biegając. Dużo żółtych kartek (to skutek presingu = pozytywnej agresywności), ale zero czerwonych... A jednak nerwy dzieciakom puściły... Alli, Dembele, Dier - i to jest przyczyna blamażu na ostatnim wirażu.
7. A mimo to (Dżejkob przypomniałeś mi to) tych "naj" osiągnęliśmy całkiem dużo, tak że gdyby nie ta bolesna końcówka wszyscy bylibyśmy wery hepi. Tak to jednak jest, że człek to zwierzę emocjonalne, a nie racjonalne, i jedna potwarz bardziej jest pamiętna jest niż 1000 dni w pokoju. (Czy doceniliście to, że wchodząc dziś do sklepu kasjer nie kopnął was w tyłek?)
8. Jednak najważniejsze: mamy LM.
COYS!
Jeśli się nie wzmocnimy to wylecimy z top 4 z hukiem.
Mimo rozczarowania końcówką , nerwów i złości to sezon jak najbardziej na +. Nie ma to znaczenia ale co by było gdyby nie sprzedawać przed sezonem Capoue/Stambouli'ego, myślę żę każdy z nich lepiej by zastąpił Dembele od Carrolla. Ta kampania była naprawdę pokręcona ale co nas może czekać już za 3 miesiące ? Przyszły sezon będzie jeszcze ciekawszy, zapewniam.