» United lepszy od Spurs: Manchester 1:0 Tottenham
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
W hicie 10. kolejki Premier League, Manchester United pokonał przed własną publicznością Tottenham Hotspur i umocnił się na drugim miejscu w ligowej tabeli.
Początek spotkania zdecydowanie należał do Manchesteru United. Czerwone Diabły zdecydowanie swobodniej rozgrywali piłkę, szukając luki w defensywie Kogutów. Pierwszy groźniejszy strzał oddał jednak w 13. minucie z rzutu wolnego Rashford. Na posterunku był jednak Lloris, który odbił piłkę na rzut rożny.
W kolejnych minutach gra się wyrównała, przy piłce zaczęli się również utrzymywać goście. Rywalizacja toczyła się jednak głównie w środkowej boiska. Obie drużyny miały problem z przedostaniem się w okolice bramki rywali i wypracowaniem sobie dogodnej sytuacji. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Dziewięć minut po przerwie nienajlepszą interwencję po strzale Mkhitaryana zanotował Lloris, który odbił piłkę przed siebie. Skórę uratował mu jednak jeden z obrońców, który w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg rywala.
W 65. minucie bliski zdobycia bramki był Valencia. Piłka po jego potężnym uderzeniu z woleja sprzed pola karnego poszybowała tuż nad poprzeczką. Koguty odpowiedziały w 77. minucie, ale po dobrym dośrodkowaniu Eriksena z prawej strony boiska, tuż obok słupka uderzył Alli.
Zdecydowanie bliżej wpisania się na listę strzelców i otwarcia wyniku meczu dwie minuty później był Lukaku. Futbolówka po strzale belgijskiego napastnika trafiła jednak w słupek. W 81. minucie Czerwone Diabły mogły jednak cieszyć się z prowadzenia. Po dalekim wybiciu De Gei, Lukaku świetnie zgrał piłkę głową do Martiala, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem pewnie trafił do siatki. Jak się okazało zapewnił swojej drużynie niezwykle ważne trzy punkty.
Manchester United - Tottenham Hotspur 1:0 (0:0)
1:0 Martial 81'
anglia.goal.pl
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
To akurat nic dziwnego. Na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów wszystkie czołowe kluby poszły do przodu.
Widać to najlepiej po wynikach wszystkich pięciu drużyn w LM. Uważam, że w tym sezonie 3-4 angielskie drużyny trzeba stawiać na równi z Realem, Barcą, Bayernem czy PSG w kontekście szans na zwycięstwo w LM. To moja opinia, ale czas pokaże.
Czasy gdzie w każdej kolejce dochodziło do min. 2 niespodzianek, są już za nami i szybko nie wrócą.
Gdybyśmy się cofnęli w czasie do sezonu, gdzie Lester zostawało mistrzem, ze swoją obecną ekipą, to ligę byśmy wciągnęli nosem.
My robimy ciągły postęp, bo i nasza gra i punktowanie wygląda najlepiej. Nigdy nie byliśmy tacy dobrzy. Pech polega na tym, że inni też nie próżnowali. City zbudowało taran.
Nawet taki Arsenal, który przez wiele lat miał miejsce z urzędu w TOP4 jest mocniejszy niż był rok, dwa, czy trzy lata temu, a jednak ich szanse na TOP4 są dużo mniejsze.
>>
rakiur napisał:
>>>>KRIS napisał:<br />
>>A ktos wie dlaczego zamiast Sancheza na środku grał Dier? <br />
<br />
Podejrzewam że dlatego, że Dier lepiej gra w powietrzu i jest lepiej zbudowany od Sancheza, a trzeba się przepychać z dzikiem Lukaku. .
Być może taki był zamysł jednak mnie to.nie przekonuje. Sanchez na środku obrony byłby lepszy, a Dier do środka za Sissoko do którego chyba się nigdy nie przekonam.
Szkoda, bo wiadomo, że w meczach z bezpośrednimi rywalami trzeba punktować jak mierzymy wyżej niż top4.
Tym bardziej szkoda, że to kolejny raz (po Chelsea) gdzie trafiamy na rywali z czołówki, w ich słabszym momencie.
Szkoda również dlatego, że United nie zagrało wcale dobrego meczu. Niestety, my zagraliśmy jeszcze gorzej.
Jedyne pocieszenie to jest takie, że dzisiaj wszyscy dali dupy. Bo skoro nie ma Kane'a to odpowiedzialność powinni wziąć inni ofensywni zawodnicy. Tymczasem: Eriksen - pierwsza połowa dramat, aż oczy bolały, później wcale niewiele lepiej. Alli to nic nie gra od początku sezonu. Son nie jest napastnikiem, więc to rozwiązanie dla mnie jest w ogóle pomyłką.
Prawda jest taka, że jak by się zastanowić kto u nas zasługuje... chciałem napisać pochwałę, ale lepiej pasuje zwrot - brak krytyki, to chyba Vertonghen. I to najlepiej obrazuje mecz w naszym wykonaniu. Do przerwy podobał mi się Winks, ale później było coraz gorzej.
Jako wieloletni kibic Tottenhamu, no i z wiadomych przyczyn kibic repry naszej przyznam, że doczekałem czasów gdzie nie krytykuję coacha. Wielokrotnie i Nawałka i Poch pokazywali mi, że warto im zaufać.
W tamtym sezonie praktycznie co mecz potrafiłem przewidzieć skład Spurs na kolejny mecz, bo rotacji nie było wiele (jedynie Son się rotował), tak teraz za każdym razem jak widzę skład to wytrzeszczam oczy. Tak było np. w meczu z Realem, gdzie nie wiedziałem o co kaman, a okazało się, że to Poch miał rację.
Dzisiaj się pomylił. Taktyka była zła, zawodnicy byli źli i w ogóle wszystko było złe. Dlatego szukając pozytywów, cieszę się, że wszystko zbiegło się w jednym czasie i jednym meczu. Szkoda, że akurat w tym, bo nie trawie Mourinho.
I na koniec apel do wszystkich: MÓDLMY SIĘ ZA ZDROWIE KANE'A!!!!
Historii na OT stało się zadość. Nic sobie nie stworzyliśmy, nie przepraszam, jedna akcja warta uwagi, czyli w drugiej połowie wrzutka Eriksena do Alliego. Był moment gdzie myślałem że siądą na nas na dobre jak tam w 1 akcji mieli chyba ze trzy szanse. Statystyki kłamią w tym meczu, bo tyle strzałów było a prawie żaden godny uwagi. Nie wiem co z tym Sissoko, czy się uwziąłem na niego czy co, ale dla mnie to kołek. Zresztą nie tylko dla mnie, ale dla Pocza też że go zdjął w 62 chyba minucie.