» White Hart Lane pozostawione jako twierdza nie do zdobycia!
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Tottenham w ostatnim meczu w historii na White Hart Lane wygrywa z Manchesterem United 2:1. Spurs są tym samym pewni finiszu rozgrywek na drugim miejscu - jest to najwyższa pozycja klubu od 54 lat.
Spotkanie zaczęło się od dominacji Tottenhamu. Podopieczni Mauricio Pochettino dłużej utrzymywali się przy piłce, a w ich postawie widać było radość z gry. Dobrze sprawujące się Koguty prowadzenie objęły już w 6' minucie meczu. Victor Wanyama wykorzystał mocne dośrodkowanie Bena Daviesa i strzałem głową pokonał bramkarza rywali.
Zawodnicy Spurs mogli podwyższyć prowadzenie jeszcze w pierwszej części spotkania. Heung-Min Son swoim rajdem minął niemal całą obronę Manchesteru, jednak będąc sam na sam z De Geą, strzelił prosto w golkipera gości. Czerwone Diabły na grę Kogutów odpowiedziały jedynie kilkoma kontratakami w wykonaniu Anthonego Martiala.
Druga połowa spotkania zaczęła się znakomicie dla podopiecznych Pochettino. Już w 48' minucie Christian Eriksen dośrodkował w pole karne rywali, a Harry Kane w ostatnim momencie wystawił nogę przed kryjącego go Smallinga i podwyższył prowadzenie Tottenhamu.
Manchester United było stać jeszcze na honorowego gola. Anthony Martial popędził pod bramkę Spurs lewą stroną boiska, po czym wystawił piłkę do Wayne'a Rooney'a. Anglik z najbliższej odległości trafił do siatki.
Dzięki zwycięstwu nad Manchesterem United, Tottenham w pozostaje niepokonany na własnym boisku. Koguty w świetnym stylu po 118 latach żegnają się z White Hart Lane.
TOTTENHAM
Lloris (C), Trippier, Alderweireld, Vertonghen, Davies, Dier, Wanyama, Eriksen, Son, Dele, Kane
ławka: Vorm, Walker, Wimmer, Dembele, Sissoko, Nkoudou, Janssen
MANCHESTER UNITED
De Gea, Tuanzebe, Bailly, Jones, Smalling, Blind, Carrick, Rooney (C), Mata, Lingard, Martial
Dla tych, którzy chcieliby stworzyć swoją wymarzoną jedenastkę Premier League, ruszamy z kolejnym sezonem w lidze Tottenham24.pl w Fantasy Premier League.
Kod naszej ligi to 471307-162855. Nie znasz FPL? Musisz poznać! Zarejestruj się klikając TUTAJ i dołącz do naszej ligi.
Udział w naszej lidze mogą wziąć wszyscy chętni gracze, jednakże rejestracja będzie możliwa do końca sierpnia. Każdy, kto zarejestruje się później, nie będzie brany pod uwagę przy ostatecznej klasyfikacji.
W tym sezonie dla dwóch najlepszych graczy naszej ligi przewidujemy nagrody rzeczowe
Za pierwsze miejsce zwycięzca otrzyma KOSZULKĘ TOTTENHAMU
Za drugie miejsce nagroda to RĘCZNIK TOTTENHAMU
Obie nagrody ufunduje partner serwisu Tottenham24.pl, sklep Iss-sport.pl, który posiada najbogatszą ofertę koszulek i gadżetów piłkarskich.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
tak jak mówicie sezon udany pod wieloma względami mimo że gramy drugi sezon najlepszą piłkę na wyspach to i tak vice cieszy bo pojawiały sie głosy że bedzie gorzej w tym sezonie!!!!
łza się zakręciła jak flagi zaczeły fruwać na trybunach no i kibice na murawie...... coś pięknego!!!!
COYS!!!!!!
Kawał Historii...wspaniale to zrobili zapraszając tylu gości, miło popatrzeć na wzruszonych dziadków, a nawet i Pochowi oko się zaszkliło 
Sezon uważam za zakończony...niezależnie od wyników wyjazdowych uważam go za Wyśmienity, ogromny szacunek i gratulacje dla Maurycego i jego Gangu !!! :]
No to po sezonie. Jestem dość spokojny przed następnym. Wydaje mi się ze gdy Wembley będzie naszym normalnym stadionem domowym (nie jak teraz, ze z doskoku, raz tu, raz tam) to też nasi będą grać tam dużo lepiej. Mamy fajną ekipę. Niezadowolonym powiem tak: od paru sezonów mamy progres, nie ma jakichś odchyłek w dół na przestrzeni sezonu. Najpierw ustabilizowali te miejsca 5-6, potem weszli do czwórki, miejsce trzecie, teraz drugie. Nie jak jakieś lisy, lider a potem ledwie utrzymanie. Chelsea, Man City, Liverpool czy nasz ulubiony Arsenal raz lepiej, żeby potem zauważalnie gorzej. Nawet te fatalne zakupy po Walijczyku, chociaż tak wkurzały, era Soldado itp nie odbiły się na tym marszu do góry. Mi się to podoba. Dumny jestem i z chłopaków, i z Maurycego, i z prezesa. Super 
Alli I Son wybitnie nie lubią do siebie podawać...
http://sportslive.info/viewpage.php?page_id=12